NetMoto.pl

Polskie realia

Rynek samochodów używanych istnieje w każdym względnie cywilizowanym państwie.

W krajach, których obywatele osiągają odpowiednio wysokie dochody, możliwa jest masowa sprzedaż nowych pojazdów, trafiających następnie w równie wielkiej ilości na rynek wtórny. W niektórych państwach podaż aut używanych przewyższa wręcz popyt i z tych właśnie miejsc są one najchętniej importowane np. do Polski.  

W tak zwanych krajach byłego bloku wschodniego uzyskiwane przychody pozwalają tylko stosunkowo niewielkiemu procentowi społeczeństwa na zakup nowego auta, a co za tym idzie, na rynku samochodów używanych pojawia się odpowiednio mniej aut zakupionych w kraju.  Nie zmienia to faktu, iż w państwach mniej zamożnych, jak i w tych bogatszych równie duża część mieszkańców zainteresowana jest motoryzacją.  

Skoro jednak w społeczeństwie biedniejszym mniejszy dużo udział mają nabywcy nowych samochodów, proporcjonalnie więcej osób kieruje swoją uwagę w stronę aut kilku- lub kilkunastoletnich. W konsekwencji powstaje niedobór wśród pojazdów używanych. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zrównoważenie tego deficytu przez import. 

Jeżeli natomiast władze państwowe sztucznie ograniczą czy wręcz całkowicie zahamują napływ aut z zagranicy, dochodzi do niekorzystnej i często niebezpiecznej sytuacji, kiedy to kierowcy, nie mogąc wymienić posiadanego pojazdu na nowszy, przedłużają nadmiernie jego eksploatację.

Gruntowne remonty, przywracające samochodom ich dawną świetność byłyby zbyt kosztowne i w związku z tym nieopłacalne, dlatego poddaje się je doraźnym naprawom. W ten sposób dziwaczne i trudne do wytłumaczenia postanowienia rządu, prowadziły w przeszłości do tego, że po ulicach poruszały się na wskroś przerdzewiałe, często powiązane drutami rupiecie wyprodukowane w FSO i FSM.

Pomimo wielorakich korzyści, wynikających ze zmian w naszych przepisach celnych, powstałych z dniem 01.05.2004r., pojawiły się w mediach komentarze przestrzegające przed rzekomo grożącym nam napływem niechcianych na zachodzie wraków. Opinii takich naturalnie nie można traktować poważnie, ponieważ ich autorami są osoby nie mające pojęcia o rynku samochodowym.  

W rzeczywistości mechanizmy uruchomione z chwila akcesji Polski do Wspólnoty Europejskiej działają w dokładnie przeciwnym kierunku.

Dzięki olbrzymiej liczbie aut wprowadzonych na teren Polski od maja 2004 r., z naszych ulic znikły prawie zupełnie, nie kwalifikujące się do ruchu na publicznych drogach już w momencie opuszczania linii montażowej Fiaty 126p, a także Fiaty 125p i Polonezy, bardzo często tak przerdzewiale, że ich pozostawanie w jednym kawałku można uznać za zjawisko paranormalne. Ich miejsce zajęły sprowadzone Volkswageny, Renault i Toyoty, których właścicielami byli ludzie zamożniejsi, oddający swoje auta regularnie do przeglądów i naprawiający je w przyzwoitych warsztatach.

Nie jest konieczny błyskotliwy intelekt, by zrozumieć, że import używanych samochodów doprowadził do ogólnej poprawy stanu pojazdów w naszym kraju, gdyż każdy potencjalny kupiec, dąży przecież do zamiany gorszego auta na lepsze, a nie odwrotnie, natomiast mnogość oferowanych samochodów, a wiec duży wybór, umożliwia taką pozytywną zmianę. 

Olbrzymi napływ samochodów wywołał drastyczny spadek cen, ustalając je na poziomie faktycznej rynkowej wartości. Stan, do którego prowadzi ograniczenie importu jest powszechnie znany. Posiadacze samochodów dobrze pamiętają przecież czasy, kiedy to w wyniku całkowitego zablokowania importu dziesięcioletni mały Fiat kosztował w Polsce więcej niż równie stary Golf w Niemczech.

 Tak więc, wbrew głoszonej w mediach jeszcze całkiem niedawno demagogii, ewentualny kolejny zaporowy podatek nie spowoduje wzrostu liczby kupowanych nowych samochodów, lecz przedłuży okres eksploatacji sprowadzonych obecnie używanych. Ich właściciele, nie mogąc nabyć sprawnych pojazdów w cenie, jaką są w stanie zapłacić, będą remontować w nieskończoność posiadane auta. W ten sposób stopniowo ulice ponownie zapełniać się będą prawdziwymi wrakami.

Bezspornym wydaje się być fakt, że człowiek mogący wyasygnować sumę nie większą niż np. 15 tys. zł nie uda się do salonu samochodowego, aby nabyć fabrycznie nowy pojazd, jeśli tylko uniemożliwi się mu kupno używanego auta, importowanego z Zachodu, gdyż posiadana przez niego kwota po prostu na to nie wystarczy.

Kilkanaście lat temu niemal przy każdej ulicy znajdował się sklep oferujący importowaną używaną odzież, a do dzisiaj dotrwało ich stosunkowo niewiele, gdyż każdy normalny człowiek chętniej kupuje nowe rzeczy, natomiast o wyborze jednych lub drugich decyduje, kierując się własnym możliwościami finansowymi.

Gdy tylko polskie portfele staną się wystarczająco zasobne, natychmiast zmaleje import przechodzonych samochodów, wzrośnie za to sprzedaż nowych  Żadne odgórne zakazy czy też ograniczenia nie skłonią naszych rodaków do zwrócenia swoich zainteresowań w kierunku nowych pojazdów, jeśli wcześniej nie osiągną oni statusu majątkowego pozwalającego im przeznaczyć odpowiednio dużo pieniędzy na samochód.  

Z drugiej strony, chociaż wielokrotnie można było usłyszeć z radia i telewizji, popierane konkretnymi liczbami, przestrogi o zalewaniu naszego kraju zachodnim złomem, nikt nigdy nie odważył się ogłosić, o jaką sumę wzrosły wpływy do państwowej kasy w związku z opłatami wynikającymi z rejestracji sprowadzonych samochodów, ile miejsc pracy powstało w warsztatach blacharskich i lakierniczych, dzięki napływowi uszkodzonych pojazdów i o ile wzrosła sprzedaż paliw.

Mimo tych oczywistych korzyści, od początku lat dziewięćdziesiątych każda kolejna ekipa rządząca Polską, bez względu na orientację polityczną, traktowała prywatnych importerów samochodów jak swoich najzacieklejszych wrogów, prześcigając się w wymyślaniu opłat i sankcji, hamujących upowszechnienie motoryzacji, rzekomego w imię dobra państwa i obywateli. Można było wręcz odnieść wrażenie, iż w naszym kraju pożądane jest utrzymywanie przekonania, że samochód należy do grupy artykułów niezwykle luksusowych, które nie powinny być dostępne dla przeciętnego człowieka. Taki sposób myślenie prawdopodobnie utrwalił się u co niektórych osób wystarczająco mocno, by zaczęły one wpadać w panikę i przepowiadać zagładę ojczyzny pod naporem zardzewiałego żelaztwa, gdy nareszcie umożliwiono nam nabywanie czterech kółek na podobnych warunkach, na jakich czynią to od lat Niemcy, Francuzi, czy Włosi.

Tymczasem należałoby zrozumieć, że zwyczajni ludzie mieszkający tu i teraz chcieliby doświadczyć choćby odrobiny europejskiej normalności, nie tracąc życia na wyczekiwaniu lepszej, lecz bardzo nieokreślonej przyszłości, w której każdy będzie pierwszym posiadaczem swojego auta.  

 

Najnowszy artykuł | wszystkie

Samochód z importu

Po raz kolejny, tym razem na stronie portalu „Onet,” ktoś postanowił podzielić się z czytelnikami swoją wiedzą z dziedziny importu i handlu używanymi samochodami....
czytaj dalej

partnerzy